Rodrigo Duterty – bohater czy łobuz?

Published : 2016-10-26 09:52:12
Categories : Hardy na Filipinach

Pisałem kiedyś o nowym prezydencie Filipin, Rodrigo Duterty.

Właśnie mam za sobą zbiorek świeżych obserwacji poczynionych podczas ostatnich kilku dni spędzonych w Davao.

Duterty wydał bezwzględną wojnę handlarzom narkotyków i narkomanom.

Pięść z napisem DU30 - to symbol nowego prezydenta.

Znany jest z tępienia wszelkich uzależnień. Davao, miasto, w którym sprawował urząd burmistrza przez szereg kadencji jest od dawna miastem z zakazem palenia papierosów w miejscach publicznych, także na ulicy. Nie wolno bo kary itd..

Informują o tym bilboardy ustawione przy głównych arteriach.

To jedna z tablic informująca o tym, że Davao jest miastem, w którym papierosy pali sie w domu! 100 metrów od tego miejsca, w mieszczącym sie przy nocnym markecie salonie masażu, dwa dni po zrobieniu tego zdjęcia wybuchłu bomby zabijając wiele osób.

Ale walka z palaczami była tylko rozgrzewką. Duterty obiecał obywatelom, że w ciągu pół roku rozwiąże problem narkotyków na Fiipinach. Wg różnych danych obecnie uzależnionych jest tu ok. 3-4 milionów ludzi, a dealerką para się ok 500 tysięcy. Więc jakby nie patrzeć przeciwnik jest potężny i faktycznie dostępność drugów w ostatnich latach stała się tu powszechna. 

Powstała jakaś lista ważnych osób: polityków, gwiazd mediów, urzędników, którzy są powiązani z biznesem narkotykowym lub uzależnieni. Duterty wezwał wszystkich mających na sumieniu grzechy “drugowe” do udania się do Manilii i oddania się do dyspozycji policji, lub podjęcie leczenia w przypadku tych “tylko” uzależnionych. Część przestraszyła się i rzeczywiście był wysyp samokrytyki i samobiczowania, ale większość próbuje przeczekać i zobaczyć co się będzie działo. A dzieje się…

Od kilku tygodni zaczęły podać trupy. Dosłownie. Według nieoficjalnych informacji z polecenia nowego prezydenta pojawiły się komanda śmierci - oddziały policji o specjalnych pouczeniach aby nie aresztować, nie pytać, tylko strzelać do handlarzy i zostawiać ciała na żer psów.

Często przy zastrzelonym znajduje się kartka z napisem “jestem dealerem narkotyków - nie bierzcie ze mnie przykładu”. Ale kulkę dostają też narkomani. Podobno niedealujący.

No muszę przyznać, że grubo facet jedzie.

Oczywiście całej akcji towarzyszy jeden wielki jazgot i wrzawa medialna. Organizacje ochrony praw człowieka, ONZ, zagraniczne media… Faktem jest , że do mojego wyjazdu, dane podawały liczbę - uwaga - 2000 zabitych “podobno dealerów narkotykowych”.

I raczej rzeczywiście dealerów, gdyż wszystkie powiązania drugowo korupcyjne są tu powszechnie znane. Nikt do tej pory nie robił z tego tajemnicy i dopóki lokalny komisariat otrzymywał składkę, nikt nikogo się nie czepiał. Aż tu nagle bum… podjechali, zastrzelili i odjechali… Zwykle zresztą sam zastrzelony nie był bezbronny. Dostęp do nielegalnej broni, najczęściej domowej produkcji jest prawie tak samo łatwy jak do narkotyków. Zatem zawsze jest wytłumaczenie, że bandytę kropnęli. 

Ale… no właśnie… ale w naszych standardach trochę trudno to przyjąć ot tak… Jesteśmy przyzwyczajeni, że najpierw władza musi wykazać winę a tu od razu walą w łeb.

No i w związku z tymi wydarzeniami odbyła się konferencja prasowa prezydenta, której być świadkiem miałem przyjemność. 

Streszczę pokrótce tylko, bo większość można sobie wyszperać w zasobach.

Duterty nie przeniósł się do Manilii. W miarę możliwości urzęduje i  dekretuje z Davao. Konferencję urządził na dziedzińcu domu, pod zadaszeniem typu namioty ogrodowe. Dziennikarze siedzieli na taniutkich plastikowych krzesełkach. Sam prezydent za wyniesionym biureczkiem, na tle rozwieszonego, noszącego jeszcze ślady składania białego prześcieradła z flagą narodową po bokach, ubrany w polo z wyhaftowaną flagą Filipin i emblematem DU30. Spotkanie zaczęto około północy.

O czym mówił Du30?

Ano barwnie, gawędziarsko i zaczepnie cała konferencja dotyczyła w zasadzie dwóch spraw, afery korupcyjnej Senator Lima z sextaśmami w tle oraz walki z narkobiznesem właśnie.

Konferencja transmitowana była w ogólnodostępnych mediach m. in. w lokalnym wydaniu CNN.

Lokalni dziennikarze raczej odgrywali służalczą rolę, zadając ładne i odpowiednio przygotowane pytania. Zagraniczniacy bo i takich wpuszczono stawiali zarzuty przestępczego działania, łamania praw człowieka i zwykłego mordowania ludzi.

To jest pandemia - mówi Du30 - 3 miliony uzależnionych i  500 tysięcy dealerów, ilu ludzi, w tym dobrych policjantów przez nich zginęło? Niech przyjadą tu z organizacji praw człowieka, chcę im zadać pytanie o tych ludzi których zabili mafiozi narkotykowi.

Ameryka zarzuca nam zabijanie, ale sami do czarnych strzelają, na wszelki wypadek.

Bombardują miasta w Syrii, ilu ludzi ginie tam niewinnie. Ale tam twierdzą, że w słusznej sprawie. A nam nie wolno w słusznej sprawie?

Nasza sytuacja dzisiaj jest podobna do tej kiedyś w Chinach. Wielu Chińczyków zostało uzależnionych od opium, które dostarczały angielskie trusty.

Mam oszczędności,które wystarczą na mój krótki pobyt w szpitalu. Ale kto mnie nakarmi jeśli będę niesprawny, a pieniądze się skończą? Moje dzieci. Ale co jeśli ktoś dziś zabije je i zabiera mi moją przyszłość, moje bezpieczeństwo. Ja też mam prawo broniąc tego zabrać gangsterom ich przyszłość. 

Pytacie mnie o prawa przestępców, a gdzie prawo każdego człowieka do ochrony siebie i swojej rodziny. 

Odnosząc się do pewnej historii zamordowania dziewczynki, córki policjanta, Du30 stwierdził, że doskonale rozumie i popiera prawo ojca zamordowanej do wytropienia i zabicia sprawcy. 

Jeśli to spotkałoby moje dziecko, sam zabiłbym bandytę.

Wolicie nie wiedzieć tych oczywistych faktów, zatem zapomnijcie o metodach walki z narkotykami, o których wam mówiłem i idźcie stąd w poczuciu, że jesteście tacy niewinni.

I tak dalej i tak dalej…

Fakt jest faktem, że Du30 ma duże poparcie wśród wyborców. Podkreślał to, przypominając, że 15 milionów Filipińczyków wybrało jego sposób rozwiązywania problemów. I kiedy mówi, to tak jakby 15 milionów mówiło jego ustami.

W dalszym ciągu na ulicach miast widać samochody z naklejkami Du30 lub innymi motywami popierającymi żelaznego prezydenta.

Noszenie T-shirtu z motywem Du30 jest także w dobrym tonie, ale zaczyna też powili być oznaką koniunkturalizmu.

Nawet dziecięce rowerki mają doczepiony znaczek poparcia dla prezydenta. Nikt na razie tego nie kazał. To spontan.

Walka z korupcją, której Du30 , jak twierdzi nienawidzi od małego, pozbawiła wielu notabli dostatniego życia, dla pozostałych na stolcach urzędników jest nieustającym zagrożeniem.

Zaczyna być widać służalcze i wiernopoddańcze gesty, jak wieszanie bannerów i bilboardów z lizusowskimi hasłami na ogrodzeniach i terenach urzędów i państwowych placówek. 

Bannery z hasłami: dziękujemy Ci prezydencie Du30 za 14 letni okres bezdymny w Davao. Dzięki tobie jesteśmy zdrowsi. itd…  

Tablice popierające prezydenta i wszechobecne ostrzeżenia przed bombami oraz listy gończe za siejącymi terror gnojami. Oto dwa oblicza najbezpieczniejszego miasta Fiipin.

Czy Du30 ma szansę wygrać batalię o lepsze Filipiny?

Nie sądzę. Chciałbym, bo ten kraj i ci ludzie zasługują na więcej, ale to co realizuje Du30 jest leczeniem objawowym. Wystrzelanie dealerów nie spowoduje zniknięcia ani jednego problemu Filipin.

Spowoduje z pewnością wzrost cen na czarnym rynku. Ale ani miejsc pracy, ani lepszych perspektyw dla zwykłego mieszkańca prowincji to raczej nie wywoła.

Już teraz słychać czasami z rozbrajającą szczerością występujących w mediach drobnych narkotykowych handlarzy, którzy wprost zadają pytanie, z czego mają żyć? Trochę takie “Jak żyć Panie prezydencie? Jak żyć?”

Sądzę, że niestety Du30 jest nieświadomym narzędziem potężnych grup. Jego rękami dokonuje się tylko przetasowanie na rynku. Same Filipiny natomiast nie wyrwą się z błędnego koła zależności. Niewiele zmieni się w najtrudniejszych do rozwiązania kwestiach.

Port w Davao. Widok identyczny zobaczymy z każdym miejscu, gdzie dzieje sie cokolwiek na czym można zarobić.

To jeszcze jedna niełatwa kwestia. Sytuacja międzynarodowa Filipin przypomina tę z narkotykami. Obcy kapitał zdominował gospodarkę tego kraju. Uzależnienie Filipin jest tak duże, że bez chińskich pieniędzy, w ciągu 5 minut  kraj pogrążyłby się w otchłani kryzysu.

Szkoda, gdyż nie ukrywam, że Du30 ma moją sympatię. Rozumiem jak wielkiej determinacji potrzeba, aby wbrew wszystkim układom zawalczyć w to co się wierzy. Tym bardziej, że droga, którą obrał nowy prezydent, jest drogą bez powrotu. Tu nie ma już miejsca na zmianę metod. Trupy padły i albo Du30 utrzyma władzę albo po kolejnej zmianie sam zostanie pokazowo rozliczony.

Chyba pan Prezydent ma tego świadomość, gdyż obiecał podwojenie pensji … wojskowym!!!

No wiadomo. Pretorianie muszą stać murem przy wodzu.

Niestety, zauważyłem też początek erozji monolitu. W Davao, mieście od lat bez papierosów na ulicach, gdzie do niedawna mieszkańcy z dumą podkreślali spokój, bezpieczeństwo i właśnie przestrzeganie tych może śmiesznych, ale konsekwentnie egzekwowanych reguł wybuchły ostatnio bomby, a przechadzając się w nocy, po jednak w sumie bezpiecznym jeszcze mieście, zauważyłem grupki młodzieży demonstracyjnie jarającej fajki na ulicy i rzucającej pety…

Tak tak, to idzie bunt. Miliony młodych bez perspektyw kumulują swoje niezadowolenie… 

Related posts

Share this content

Add a comment

 (with http://)

PayPal